–
Tor jest położony w taki sposób, że każda prognoza pogody przewiduje coś innego. Nie wiemy, czego się spodziewać, ale liczę, że po kilku pechowych wyścigach szczęście wreszcie się do nas uśmiechnie i na ostatnią rundę pojadę jako lider w obu klasyfikacjach –
podkreśla Karol Kręt.
