– Etykieta i tradycja ma tutaj znaczenie. Na treningach się wyciszamy, siadamy w siadzie japońskim. Skupiamy się na tym, co robimy, a na początku następuje coś w rodzaju chwili medytacji. Zapominamy o tym, co działo się poza dojo, a jesteśmy tu i teraz. W karate świetne jest to, że cały czas odkrywam coś nowego i nie zanosi się na to, żebym się tym znudził
mówi Patryk Jarosz.
– Do żadnych zawodów nie podchodzę z jakimś konkretnym celem. Ostatnio celem było zaliczenie jak największej liczby walk i zmierzenie się z różnymi rywalami, a wynik przyszedł sam. Z każdych zawodów staram się coś wyciągnąć i nadal rozwijać. Wynik jest wypadkową starań i chęci rozwijania się. Na Mistrzostwach Europy za każdym razem walczyłem z kimś innym, a to mnóstwo nowych doświadczeń –
reklama
mówi Jarosz.



Komentarze (0)