Po sobotnim wyścigu pozostał niedosyt, bo jechałem bardzo dobrym tempem - na zwycięstwo albo drugie miejsce. Zabrakło szczęścia po wszystkich zawirowaniach na torze. W niedzielę w ukończeniu rywalizacji indywidualnie przeszkodziła awaria chłodnicy. Na długim dystansie dojechałem piąty. Starałem się utrzymać pozycję jak tylko mogłem. Przez ostatnie 8 minut walczyłem z doświadczonym kierowcą z fabrycznego zespołu Porsche. Przez moje problemy z trakcją rywal był o sekundę szybszy na okrążeniu, ale uprzykrzyłem mu trochę życia i przez te prawie 10 minut walczyliśmy bok w bok. Wyprzedził mnie 3 zakręty przed metą -
Karol Kręt
tłumaczy kierowca z Biłgoraja.

Komentarze (0)