–
W klasyfikacji indywidualnej i endurance tracę do liderów po 3 punkty, więc wystarczy jeden wyścig na pierwszym miejscu i wracam na prowadzenie. Rok temu występ na Nürburgringu był moim debiutem w serii i udało się wygrać kwalifikacje. Wspomnienia są więc dobre, a to dodaje mi pewności siebie -
–
Tor jest położony w taki sposób, że każda prognoza pogody przewiduje coś innego. Nie wiemy, czego się spodziewać, ale liczę, że po kilku pechowych wyścigach szczęście wreszcie się do nas uśmiechnie i na ostatnią rundę pojadę jako lider w obu klasyfikacjach –
podkreśla Karol Kręt.

Komentarze (0)