Takich mieszkańców powiatu biłgorajskiego, jak pan, można policzyć na palcach jednej ręki.
Rozmawiamy, bo mija dokładnie 30 lat od pierwszego startu na Igrzyskach Olimpijskich. Lata uciekają i nawet nikt się nie może zbliżyć do takich osiągnięć.
Był 1992 rok i Olimpiada w Barcelonie. Nie był pan zaskoczony, że wystartuje w najważniejszej imprezie sportowej na świecie?
Cztery lata później Igrzyska Olimpijskie w Atlancie i znowu pan startował. I też było tak nerwowo?
Co pan zapamiętał z tych olimpijskich startów?
Jakieś pamiątki zostały?
A które Igrzyska były dla pana ważniejsze?
Jak skromny chłopak z Biłgoraja zostaje dwukrotnym olimpijczykiem?
Tylko zaraz. Już jako ciężarowiec nie reprezentował pan na Olimpiadzie Znicza Biłgoraj, ale Światowit Myszków.
reklama
Dzisiaj sportowy świat walczy z dopingiem na każdym kroku. Myśli pan, że wtedy wszyscy byli czyści?
Po latach były głosy, że zbyt dużo czasu musiał pan poświęcać rodzinie, a do tego popełniono błędy w szkoleniu centralnym, bo wynik powinien być jeszcze lepszy.
Zagląda pan na treningi młodzieży, która podnosi ciężary w Biłgoraju?
Czym zajmuje się dzisiaj dwukrotny olimpijczyk z Biłgoraja?
A próbuje pan jeszcze trenować i dźwigać?
W tych olimpijskich latach ważył pan około 110 kilogramów. Ile dzisiaj?
Samorząd Biłgoraja, samorząd powiatu, pamiętają, że ma wśród mieszkańców dwukrotnego olimpijczyka?

reklama
Komentarze (0)