reklama
reklama

Walka z wójtem czy walka o linię? (rozmowa z radnym Feliksem Kowalczukiem)

Opublikowano:
Autor:

Walka z wójtem czy walka o linię? (rozmowa z radnym Feliksem Kowalczukiem) - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Biłgorajskie
reklama

Walka o linię wysokiego napięcia w Aleksandrowie nadal trwa. Na ostatniej sesji Rada Gminy uznała petycję mieszkańców w tej sprawie za bezzasadną: pisaliśmy o tym tutaj: https://gazetabilgoraj.pl/petycja-mieszkancow-aleksandrowa-wlasnie-trafila-do-kosza/     W kontekście wydarzeń w Aleksandrowie przypominamy rozmowę z radnym gminy Aleksandrów, którą publikowaliśmy kilka tygodni temu w papierowym wydaniu naszego tygodnika:     Co tam się dzieje u Was w Aleksandrowie. Zmuszaliście ludzi do podpisywania petycji? Nikogo do niczego nie zmuszaliśmy. Nie mamy nic do ukrycia. Zbieraliśmy podpisy w sprawie społecznej, kto chciał podpisać, to podpisał. Ludzie podpisywali dobrowolnie, a podpisy były złożone prawidłowo. Sprawa dotyczy sporej ilości  ludzi, więc nikogo nie powinno dziwić, że chcą chronić swoją własność. Zresztą poparcie dla tej sprawy wyrazili również, przychodząc licznie na sesję nadzwyczajną. Przyszło z 60 osób, niektórzy próbowali oglądać on-line, ale nie bardzo da się to oglądać, bo tam nawet mikrofonu nie ma przenośnego. Jakby sesja była później, to jeszcze więcej ludzi by przyszło, bo nie wszyscy wrócili z pracy. Oprócz zaciętej dyskusji na niewiele się ta sesja zdała, bo większość radnych po pierwszej sesji wyszła i nie było kworum. Jak dostałem wiadomość z gminy, że 18 października odbędzie się sesja, to od razu pojechałem do gminy zapytać, czy będzie poruszony temat linii. Dowiedziałem się, że nie. Wtedy złożyłem wniosek o sesję nadzwyczajną, ale może była to zła decyzja, bo sesję nadzwyczajną zwołali na ten sam dzień, co zwykłą. W innym terminie radni może by nie uciekli. A dlaczego uciekli? To już ich trzeba o to pytać. I co dalej planujecie? Poprzestaniecie na tym, czy będziecie składać kolejny wniosek o kolejną sesję nadzwyczajną? W piątek 21 października  byliśmy z mieszkańcami w PGE w Zamościu. Pokazaliśmy naszą mapę z propozycją przebiegu linii. Przedstawiciele PGE obiecali, że przyjadą, zobaczą, wykonają odwierty, aby sprawdzić, jakie jest podłoże na proponowanej linii przebiegu. Przedstawiciele PGE mówią, że sprawa przesunięcia przebiegu linii ciągle jest otwarta, a co innego mówi nasz wójt, który twierdzi, że nie można już z tym nic zrobić, co jest nieprawdą. O sesję nadzwyczajną możemy wnioskować w każdej chwili. [caption id="attachment_661849" align="alignleft" width="440"] Radny Gminy Aleksanndrów Feliks Kowalczuk[/caption] Ale wtedy plan zagospodarowania i tak musi zostać zmieniony. Tak, oczywiście. Ale czas zakończenie tej inwestycji planowany jest na  rok 2025. Więc mamy jeszcze dość czasu, żeby działać w tej sprawie. Ta budowa jeszcze nie jest rozpoczęta. Podobno mają dopiero zarys projektu, prace wcale nie są na takim zaawansowanym poziomie, jak próbują nam wmówić co niektórzy. Proszę pamiętać, że 2003 rok to były zupełnie inne realia. W miejscu, gdzie ma przebiegać ta linia, było wtedy szczere pole, żadnych budynków. A teraz tam się osiedle buduje. Przez 19 lat sporo się zmieniło. Myślicie, że radni poprą wasz projekt uchwały, jak już w końcu uda się zwołać sesję i zebrać kworum? Liczymy, że przynajmniej niektórzy radni zweryfikują sytuację i zagłosują za. Jak mówię, sprawa dotyczy sporej części mieszkańców, co udowodniły i podpisy i frekwencja na sesji.  Radni powinni stanąć za ludźmi, których reprezentują, a nie ślepo słuchać wójta. Walczycie o dobro mieszkańców czy,  jak twierdzi wójt, walczycie personalnie z nim? Tutaj nie ma nic personalnego. W sumie mamy 300 podpisów (najpierw zebraliśmy 100, a później 200) osób, które sprzeciwiają się przebiegowi linii zaproponowanej przez projektanta. Ta linia po prostu niszczy działki mieszkańcom. Każdy jeden właściciel ziemi traci na takim jej przebiegu. Nie mam pojęcia, dlaczego wójt tak się upiera, żeby nic z tym nie robić. Jak można tak ludziom działki niszczyć? Aleksandrów to nie jest prywatny folwark wójta, żeby zarządzał działkami mieszkańców według własnego uznania. Ludzie chcą sami decydować o swojej własności. Do wyborów jest jeszcze 1,5 roku. Tu nie chodzi o wybory. Tu naprawdę chodzi o to, żeby zrobić z tym prądem porządek. Jakie nastroje panują w Aleksandrowie wśród mieszkańców? Ludzie, których sprawa dotyczy, są bardzo zdenerwowani. W gminie mają  jakieś zgody z 2003 roku. Proszę sobie wyobrazić, że tam jest nawet mój podpis, a ja nie pamiętam, żebym jakąkolwiek zgodę wtedy podpisywał. Teraz, jak inwestor wejdzie z budową, to ludzie mówią, że nie podpiszą zgody na roboty. Myślę, że oni nawet tych zgód z 2003 roku wcale nie mają, tym bardziej że ta linia nie jest bezpośrednio dla nas. Ten prąd ma być przesyłany z Lubaczowa do Józefowa, my się do tej linii nie będziemy mogli podłączyć. Macie jeszcze w zanadrzu jakieś pomysły jak rozwiązać ten problem? Próbujemy na wszelkie sposoby.  Nasz ostatni wniosek został przekazany do Komisji Skarg Wniosków i Petycji, ale nie liczę, że coś pozytywnego z tego wyjdzie. Od półtora roku wójt nie zrobił nic, aby pomóc mieszkańcom w sprawie przesunięcia przebiegu linii. My jako mieszkańcy chętnie usiedlibyśmy i rozmawiali, ale wójt w tej kwestii narzuca tylko swoje zdanie i nie słucha naszych argumentów. Od wójta nigdy nie otrzymałem żadnej propozycji rozmowy, aby rozwiązać problem. Jestem dobrej myśli, że wspólnie z mieszkańcami i radnymi uda się nam doprowadzić tę sprawę do pozytywnego zakończenia, czyli przesunięcia przebiegu linii i sfinalizowania inwestycji.  Dziękuję za rozmowę.  

reklama
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

TestBilgorajopis Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama